Rola muzyki w edukacji i formacji księży misjonarzy w Polsce

Św. Wincenty a muzyczne kształcenie duchownych
Wincenty a Paulo (1581-1660), przed członkami założonego przez siebie Zgromadzenia Misji (1625), postawił trzy główne cele: dążenie do własnej doskonałości, głoszenie Ewangelii ubogim, oraz formację duchownych. Ponieważ formacja duchownych była podporządkowana idei głoszenia misji (dla skutecznego przekazywania Ewangelii potrzebni byli dobrze uformowani duchowni), a dążenie do doskonałości jest zadaniem każdego chrześcijanina, zatem głównym celem Zgromadzenia Misji było głoszenie Ewangelii ubogim.

Wincenty zainicjował cztery formy kształcenia duchowieństwa: ćwiczenia duchowne przed święceniami, konferencje wtorkowe, seminaria oraz rekolekcje dla kapłanów. Jak czytamy w biografiach – sam umiał dobrze śpiewać oraz przywiązywał ogromną wagę do muzycznej edukacji alumnów. W pewnym sensie stawiał ją nawet na równi z formacją intelektualną w dziedzinach teologicznych. Takie stwierdzenie może dzisiaj dziwić, ale faktem jest jego odpowiedź na uwagę, iż np. jezuickie instytucje nie przywiązują w ogóle wagi
do śpiewu, zaś kładą nacisk na naukę. Wincenty odparł: To zupełnie co innego, oni ślubują uroczyście, że zajmować się będą nauką, potrzebują zatem sławy; a w seminarium daleko potrzebniejsze są pobożność oraz średnia nauka, znajomość śpiewu i obrzędów kościelnych, umiejętność katechizowania i głoszenia kazań. Umiejętność śpiewania Wincenty stawiał obok pobożności, „średniej nauki”, znajomości obrzędów kościelnych, umiejętności katechizowania i głoszenia kazań. Zależało mu więc na praktycznym wykształceniu duchownych. Warto tu zauważyć rzecz, o której będzie mowa w dalszej części referatu. Możliwe, że Wincenty zauważał zależność między umiejętnościami muzycznymi a efektywnością w przekazie słowa mówionego, skoro mówił o nich razem.

Zwróćmy też uwagę na współwystępowanie w wypowiedziach Wincentego problematyki nauczania śpiewu z ceremoniami. Śpiew gregoriański jest częścią liturgii, ściśle łączy się z ceremoniami. Wincenty zazwyczaj mówił o ceremoniach i śpiewie łącznie. W tym kontekście bardzo znacząco brzmią jego słowa świadczące o zatroskaniu o piękno w liturgii: Przypatrywałem się ośmiu księżom odprawiającym msze święte, a każdy inaczej… Na płacz mi się zbierało… zdaje mi się, że nie było nic brzydszego na świecie nad różne sposoby jej odprawiania. Czy w innym miejscu: Ceremonie w rzeczywistości są tylko cieniem, lecz jest to cień rzeczy najwznioślejszych; wymagają, aby je wykonywano z możliwie największą uwagą, z religijnym namaszczeniem, skromnością i powagą. Jednolitość, czy można powiedzieć – pewna jakość jedności to cecha charakteryzująca piękno w sztuce i doświadczenie religijne, na które widać Wincenty nie był obojętny.

W jedenastym tomie pism Wincentego zebranych przez Pierre’a Costa czytamy: Ksiądz Wincenty usilnie polecił wszystkim seminarzystom i uczniom, żeby uczyli się śpiewać i powiedział, że jest to rzecz, pośród wielu, którą każdy ksiądz powinien umieć. «Cóż! Czy nie jest rzeczą wstydliwą – powiedział – widzieć wieśniaków umiejących śpiewać i to bardzo dobrze! Jaki wstyd dla nas, którzy śpiewać nie umiemy!» A dowiedziawszy się, że uczniowie nie uczyli się już więcej śpiewać i że ta praktyka została zaniechana, wykrzyknął: «O mój Boże, z ilu rzeczy, które się dzieją z mojej winy, przyjdzie mi zdać rachunek wobec was! Ach! I jak to się stało, że zaprzestano nauki śpiewu? Proszę was księże Alméras i księże Berthe, byście się zebrali i zaprosili na to spotkanie księdza Portail, aby zastanowić się nad środkami, by żaden nie ukończył seminarium i swoich studiów bez znajomości śpiewania» . Te bardzo mocne słowa Wincentego, w których nabycie umiejętności sprawnego śpiewania obwarował bardzo poważną sankcją – dobitnie świadczą o wadze, jaką Wincenty przykładał do muzycznego kształcenia duchownych. Choć można je rozumieć i tak, iż jedynie wyrażają troskę o zapewnienie wychowankom możliwości nauczenia się śpiewu przed święceniami.

Wincenty był rozmiłowany w prostym ludzie. Dla jego posługi poświęcił swoje życie i dla pracy wśród – jak mawiał – „wieśniaków” angażował szereg ludzi. Także umiejętności muzyczne prostego ludu Wincenty stawiał księżom jako przykład: Słuchałem z zachwytem wieśniaków, którzy intonowali psalmy, nie opuszczając ani jednej nuty. Wówczas mówiłem sobie: ty który jesteś ich ojcem duchownym, ty tego nie umiesz. Smuciłem się. Cóż za wstyd dla duchownych, że Bóg pozwolił, aby biedny lud zachował pieśni, Bóg, który raduje się i – że ośmielę się tak rzec – ma w tym przyjemność, gdy wyśpiewuje się Jego chwałę. I w innym miejscu: Znajomość śpiewu liturgicznego jest obowiązkiem kapłanów. (…) Nie wstyd by było widzieć wieśniaków umiejących śpiewać, i to bardzo dobrze. Jakże wstyd dla nas, że my tego nie umiemy. O konieczności muzycznego kształcenia misjonarzy – przyszłych wychowawców duchowieństwa diecezjalnego, Wincenty mówił: pewien biskup chce powierzyć misjonarzom trzy seminaria do prowadzenia. «A któż to są ci, którym tak ważne zadanie chce polecić? To ludzie, którzy nawet śpiewać nie umieją».

Od samego początku, zgodnie zresztą z zaleceniami Kościoła, w seminariach misjonarskich nauczano śpiewu gregoriańskiego. W połowie XVII w. program dnia dla studentów w Seminarium św. Łazarza w Paryżu, który to program był wzorcem dla wszystkich prowadzonych przez misjonarzy seminariów, przewidywał codzienną naukę śpiewu między 13.00 a 13.45 . Nadto, zalecano wprowadzanie przerw w czasie studium i przeznaczanie ich m.in. na śpiew gregoriański. Uczono jedynie śpiewu gregoriańskiego. Wszelka muzyka poza chorałem, traktowana była jako niepotrzebna kapłanowi rozrywka – frywolna, zbędna i świecka. Jak wynika z planu studiów Seminarium św. Łazarza w Paryżu w 1720 r., nie wolno wręcz było nauczać muzyki polifonicznej ani religijnych śpiewów ludowych . Następca św. Wincentego, przełożony generalny ks. Jean Bonnet zabraniał nawet posiadania w domach i w seminariach instrumentów muzycznych, upatrując w nich przeszkodę w nauce i w życiu wewnętrznym, odciągającą od poważnych zajęć. Zalecenia ks. Bonneta możemy odnaleźć także w upomnieniach polskich wizytatorów: ks. Piotra Śliwickiego w I poł. XVIII w. oraz ks. Mateusza Gorzkiewicza w I poł. XIX w.

Muzyczne kształcenie misjonarzy w Polsce do 1864 r.
W Polsce misjonarze rozpoczęli pracę w roku 1651. W latach 1675–1864, czyli od utworzenia pierwszego seminarium w Warszawie do kasaty polskiej prowincji zgromadzenia, możemy wyróżnić trzy okresy seminaryjnej edukacji. Pierwszy zaczął się w latach siedemdziesiątych XVII w. i skończył kasatą jezuitów w 1773 r., drugi to lata od pierwszego rozbioru Polski do Kongresu Wiedeńskiego w 1815 r., zaś trzeci okres skończył się wraz z upadkiem powstania styczniowego. W pierwszym okresie formacja w seminariach nierzadko trwała tylko kilka tygodni, nie przekraczała zaś dwóch lat.

Przyjmowano kandydatów po ukończonych studiach filozoficzno-teologicznych, dokształcano ich jedynie w dziedzinie wiedzy praktycznej. Studiowało kilku kleryków, czasem kilkunastu, z rzadka kilkudziesięciu. Nauczaniem zajmowało się dwóch, czasem czterech profesorów. Drugi okres to czas, kiedy kandydaci ze względu m.in. na likwidację kolegiów jezuickich przychodzili do seminarium słabo lub w ogóle nieprzygotowani. Trzeba było zreorganizować plan zajęć i metodę wykładów. Trzeci okres charakteryzował się zwiększeniem kadry nauczycielskiej, przedłużeniem czasu trwania studiów oraz wprowadzeniem do seminariów nowych przedmiotów i nowych podręczników. Zawsze jednak seminaria misjonarskie cechowało wychowanie praktyczne, stąd ogromny nacisk na teologię pastoralną, katechetykę, ceremonie i śpiew kościelny , który nauczany był przez cały okres kształcenia. Aby sobie uświadomić jaki wpływ mieli misjonarze na muzykę kościelną w Polsce, wystarczy zaznaczyć, że na trzydzieści jeden seminariów w Polsce u schyłku XVIII w., dwadzieścia dwa były w ręku misjonarzy.

W prowadzonych przez misjonarzy seminariach w Polsce zajęcia ze śpiewu odbywały się z reguły dwie godziny tygodniowo, nadto na ćwiczenia w śpiewie mogła być przeznaczona także popołudniowa rekreacja.

W XVII w. misjonarze nauczali w Polsce śpiewu korzystając z dwóch pozycji: Psalterium secundum Ritum Officii Romani ex Decreto SS. Concilii Tridentini restitutum…, wydanego w Krakowie w 1654 r., którego używali klerycy eksterniści w seminarium świętokrzyskim w Warszawie oraz z Antyfonarza wydanego w XVII w. w Krakowie, z którego korzystali klerycy misjonarscy. Obydwie księgi zawierały chorał o typie tradycyjnym.

Podstawą edukacji chorałowej w XVIII w. było anonimowe dziełko wydane w drukarni akademickiej w Krakowie w 1761 r. pt. Rudimenta musicae choralis. Zawiera ono rys historyczny śpiewu gregoriańskiego, wiadomości o skali muzycznej, systemie liniowym, kluczach, solmizacji gregoriańskiej, interwałach, trybach kościelnych, tonach psalmowych. W dalszej części podręcznik przytacza tony oracji, Glorii, epistoły i Ewangelii w wersji rzymskiej oraz tzw. tonu krakowskiego, Credo, Ite missa est. W dodatku zamieszczono śpiewy Officium defunctorum. Podręcznik napisany jest w ówczesnym stylu wykładów, składa się z pytań i obszernych odpowiedzi.

Z lat 1763-1769 pochodzi rękopis Graduale pro festis solemnioribus, napisany dla użytku kościoła stradomskiego w Krakowie, będący świadectwem ówczesnej praktyki wykonawczej u misjonarzy na Stradomiu. Zawiera nie tylko repertuar, ale także ukazuje praktykę wykonawczą, np. dwugłosowość, przeciwstawianie śpiewu solowego śpiewom zespołowym w ramach tego samego odcinka tekstu, nagłe kontrasty dynamiczne w obrębie jednej melizmy. 18 Z 1803 r. pochodzi rękopis skryptu alumna seminarium świętokrzyskiego Piotra Józefa Hersztowskiego, pt. Cantionale. Składa się z trzech części: 1. De notis choralibus et earum distantiis; 2. Principia cantus cum exempliis; 3. Intonationes psalmorum . 19 Z 1817 r. pochodzi rękopis Cantionale nieznanego autora, podpisany inicjałami M.G. Ks. Karol Mrowiec sugeruje, że chodzi o autorstwo misjonarza ks. Mateusza Gorzkiewicza, profesora seminarium poznańskiego. Dzieło nie zawiera Instructio ad cantum choralem, ale jest obszernejsze nawet od III wyd. Cantionale ecclesiasticum ks. Pawła Rzymskiego z 1833 r.

Jednym z podstawowych podręczników do nauki śpiewu w XIX w. był wydany w 1822 r. Cantionale ecclesiasticum ks. Pawła Rzymskiego CM. Zawarty w nim zakres wiadomości teoretycznych przewyższał ówczesne publikacje z tej dziedziny. Przede wszystkim jednak zawierał najważniejsze śpiewy związane z funkcjami liturgicznymi podzielone na dwie części: cz. I – Processionale (aspersja, procesje oraz polskie pieśni kościelne), cz. II – Funebrale (Officium defunctorum, msza za zmarłych, pogrzeb, procesja na dzień zaduszny) .

Z 1828 r. pochodzi rękopis Principia cantus choralis z Wilna, napisany na Górze Zbawiciela. Skrypt ten szerzej omawia zagadnienie kluczy, znaków muzycznych i skal, notuje ćwiczenia solmizacyjne, tony psalmowe oraz sposób śpiewania lekcji i oficjum za zmarłych w tzw. tonie polskim.

Na podstawie tych podręczników można przyjąć, iż nauka śpiewu, choć skupiająca się przede wszystkim na praktyce, była prowadzona metodycznie. Uczniowie musieli np. opanować śpiewanie interwałów, które poprzedzało śpiew z podstawionym tekstem . Klerycy oprócz zajęć ze śpiewu, które  bardziej niż wykładami należałoby nazywać ćwiczeniami, brali udział w śpiewie podczas nabożeństw: podczas sumy, na procesjach. Obecny stan badań nie pozwala wskazać na istnienie orkiestr seminaryjnych. Uwzględniając nastawienie ówczesnych przełożonych generalnych i prowincjalnych do tego typu muzyki, raczej było to niemożliwe. W XVIII w. bowiem także przełożeni Polskiej Prowincji Zgromadzenia Misji, idąc za zgromadzeniowymi zaleceniami, stawiali przeszkody ogólnomuzycznemu kształceniu misjonarzy, zabraniając np. używania instrumentów muzycznych. Kleryków obowiązywał zakaz gry na instrumentach, gdyż muzykowanie postrzegano jako marnowanie czasu (1731). Także niezbyt chętnie – przynajmniej oficjalnie – pozwalano na śpiew wielogłosowy. Podczas wizytacji domu stradomskiego, odbytej w Krakowie w okresie od 14 czerwca do 3 lipca 1756 r., przełożony prowincjalny ks. wizytator Piotr Śliwicki pozwolił na śpiewy wielogłosowe tylko trzy lub cztery razy w roku i to za wyraźną zgodą przełożonego domu. Wydaje się jednak, że zakaz ten nie był zbyt gorliwie przestrzegany, skoro zachowało się niemało utworów chóralnych, co świadczy o dużej popularności tego rodzaju śpiewów w seminariach i istnieniu chórów seminaryjnych.

Więcej…

Ks. Wojciech Kałamarz CM

Podobne informacje

Korzystając z tej witryny, zgadzasz się zaakceptować naszą Politykę Prywatności i Politykę Cookis.
Translate »
Don\'t copy text!