Redakcja:
ks. Wojciech Kałamarz CM (redaktor naczelny)
ks. Andrzej Ziółkowski CM

Kolegium redakcyjno-konsultacyjne:
Kamil Frąś, Agata Gruzła, Kazimierz Korus, Maciej Michalik, Stanisław Mieszczak SCJ, Andrzej Nowak, Przemysław Pasternak CM, Wacław Piszczek CM, Agnieszka Piwko, Piotr Piwko, Stanisław Rospond CM, Stanisław Ziemiański SJ

∗∗∗∗∗∗∗∗∗∗∗∗

Doświadczenia w redakcji XLI wydania Śpiewnika kościelnego ks. Jana Siedleckiego
komunikat wygłoszony podczas XV Zjazdu Stowarzyszenia Polskich Muzyków Kościelnych w Gnieźnie, 24 września 2014 r.

Wstęp

XLI wydanie Śpiewnika kościelnego ks. Jana Siedleckiego nie jest pierwszą publikacja z nutami, nad którą pracowałem, ale jest niewątpliwie najważniejszą. Przygotowania do tego odpowiedzialnego zadania rozpocząłem od uzupełnienia zbiorów śpiewników w bibliotece Zgromadzenia Księży Misjonarzy na Stradomiu, gromadzonych poprzednio przez wielu misjonarzy, m.in. przez ks. Pawła Rzymskiego, ks. Michała Marcina Mioduszewskiego, ks. Jana Siedleckiego, ks. Wendelina Świerczka i ks. Karola Mrowca. Dokonałem zakupu śpiewników, które ukazały się w ostatniej dekadzie oraz gruntownie się z nimi zapoznałem. Następnie przestudiowałem Archiwum Zgromadzenia Księży Misjonarzy, zgromadzoną w nim dokumentację poprzednich wydań śpiewnika ks. J. Siedleckiego, protokoły z posiedzeń redakcji Śpiewnika liturgicznego, gruntownie zapoznałem się ze wszystkimi wcześniejszymi wydaniami i wznowieniami Śpiewnika kościelnego ks. J. Siedleckiego. Przeczytałem wiele prac poświęconych polskiej pieśni religijnej, jak również przestudiowałem prawodawstwo muzyki kościelnej, którego zresztą od 11 lat uczę w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy (ITKM) w Krakowie. Kilka miesięcy poświęciłem na przygotowanie dwóch katalogów pieśni polskiej i śpiewów łacińskich, zamieszczając w nich tytuły pieśni i umiejscowienie w kilkudziesięciu śpiewnikach z XIX i XX wieku. Ułatwiło mi to pracę nad porównywaniem wersji tekstów i melodii. Zebrałem i przeczytałem recenzje różnych śpiewników kościelnych, w tym także niektórych wydań śpiewnika ks. J. Siedleckiego. Zapoznałem się z korespondencją, jaka przychodziła do redaktorów śpiewnika ks. J. Siedleckiego zarówno starszą jak i tą najnowszą. Zanim zabrałem się do pracy nad nowym wydaniem, poprosiłem wiele osób: tak wybitnych profesorów jak i anonimowych organistów za pośrednictwem internetowego forum – o uwagi wobec wydań poprzednich oraz oczekiwania wobec nowego wydania śpiewnika ks. J. Siedleckiego.

Wychodząc z przekonania, iż chcąc nie chcąc śpiewnik ten jest najbardziej rozpowszechnionym wyborem pieśni w Polsce i w ciągu 136 lat zyskał charakter ogólnopolski, chciałem zaprosić do nowej redakcji przedstawicieli z różnych ośrodków muzyki kościelnej. Niestety szybko mi uświadomiono, że to dzieło zawsze było i jest dziełem Zgromadzenia Księży Misjonarzy, zaś poszczególne diecezje mają swoją specyfikę i określone oczekiwania mogące utrudnić pracę nad jednym zbiorem. Dałem się przekonać, że problemu nie rozwiąże pomysł ogólnopolskiego zestawu zasadniczego i zamieszczenie diecezjalnych dodatków. Kropkę nad „i” postawił dyrektor wydawnictwa, który uświadomił mi problem z prawami autorskimi, z jakimi przyjdzie się borykać, gdy w redakcji znajdą się ludzie spoza zgromadzenia. Ostatecznie wizytator Polskiej Prowincji Zgromadzenia Księży Misjonarzy powołał trzyosobową redakcję, w której główny ciężar pracy spoczął na moich barkach. Z czasem faktycznie nad XLI wydaniem pracowały tylko dwie osoby z redakcji (ks. Wojciech Kałamarz i ks. Andrzej Ziółkowski) oraz doraźnie, osoby z kolegium konsultacyjno-redakcyjnego.

1. Układ śpiewnika

Najpierw musieliśmy się zdecydować, jaką przyjmiemy strukturę śpiewnika. Wbrew obecnie panującym tendencjom postanowiliśmy pozostać przy tradycji i podporządkować co się da kalendarzowi liturgicznemu. Stąd zdecydowaliśmy się na tradycyjną, obecną w śpiewnikach Mioduszewskiego i Siedleckiego kolejność działów, ale wydzieliliśmy w ich ramach poddziały z pieśniami na określone święta (np. w Okresie Narodzenia Pańskiego). Idąc za kalendarzem zmieniliśmy układ pieśni do świętych (z alfabetycznego na zgodny z kalendarzem, tak jak to występuje w mszale i brewiarzu). Według roku liturgicznego poukładaliśmy także śpiewy łacińskie, których dział jest swego rodzaju małym śpiewnikiem w śpiewniku. Kierując się wymową okresów liturgicznych, nie tylko podzieliliśmy okresy Adwentu i Wielkiego Postu, ale jeszcze ściślej przyporządkowaliśmy dla tych działów pieśni, zamieszczając także wiele nowych propozycji, niekoniecznie współczesnych. Jeśli chodzi o pieśni o tematyce bożonarodzeniowej, wróciliśmy do tradycji rozdzielenia dostojnych pieśni kościelnych od często niestosownych dla liturgii, a niewątpliwie pięknych pastorałek, przy jednoczesnym rozbudowaniu obydwu działów o nowe propozycje. Przy czym pragnę tu podkreślić, że „nowe” niekoniecznie oznacza „współczesne”. Oczywiście dodaliśmy nowe działy pieśni dla świąt, które pojawiły się w liturgicznym kalendarzu w ostatnim dziesięcioleciu (np. Niedziela Miłosierdzia Bożego, Święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana).

Niestety format śpiewnika, który jest nie tylko utwierdzony w tradycji, ale także jest ustępstwem wobec wydawcy i drukarni – generuje problem z układem taktów w linijce. W pieśniach kościelnych frazy muzyczne są zazwyczaj dwutaktowe, zdania – czterotaktowe. Rozmiar strony, na który zgodziło się wydawnictwo i drukarnia, generuje konieczność zamieszczania w wielu miejscach trzech taktów w linijce, co ani nie wygląda dobrze, ani nie jest poprawne muzycznie. Jest to jednak pewien kompromis, między dwoma taktami a taktami dzielonymi (tj. część taktu na końcu jednej linijki, zaś jego druga część na początku kolejnej). Układ linijek z rozerwanymi taktami wygląda może graficznie ładnie, jednak muzycznie jest trudny do zaakceptowania, dlatego na to rozwiązanie nie zdecydowaliśmy się. Nadto pewne trudności techniczne drukarni uniemożliwiają zastosowanie cieńszego papieru biblijnego, co sprawia, iż objętościowo, przy poszerzeniu repertuaru, śpiewnik nie jest poręczny. Na dużą objętość wpływa nadto staranie redaktorów o zminimalizowanie obecności pieśni na przewrocie stron. Dbaliśmy, aby w pieśniach, które rozpoczynają się na stronie nieparzystej, zapis nutowy był na tej stronie podany w całości oraz przynajmniej zwrotka tekstu pod nutami. Staranie to zwiększyło objętość śpiewnika, wygenerowało też wolne przestrzenie, które wykorzystaliśmy na cytaty z Pisma Świętego i Ojców Kościoła. Te nowe teksty mają spełniać funkcję formacyjną każdego, kto korzysta ze śpiewnika. Na większą objętość śpiewnika wpłynęło także zamieszczenie w miarę wszystkich zwrotek w pieśniach. W ostatnim wydaniu śpiewnika Siedleckiego, na okrojony kształt pieśni wpływ miało przekonanie, że w kościołach i tak śpiewa się tylko dwie zwrotki. Doszliśmy jednak do wniosku, że śpiewnik nie tyle ma odzwierciedlać zasoby pamięciowe ludzi, co ukazywać pieśni w możliwie pełnym kształcie. Tym bardziej, że często pieśń jest piękną opowieścią, głęboką modlitwą i niemal zbrodnią wydaje się przerwanie jej narracji tuż po rozpoczęciu. Czasem redaktorzy poprzedniego wydania składali twór dwu lub trzyzwrotkowy: z początku, środka i końca pieśni. Logika takiej treści pieśni pozostawiała wiele do życzenia.

2. Wprowadzenia liturgiczno-pastoralne

Każdy dział jest poprzedzony wprowadzeniem liturgiczno-pastoralnym. Za ich treść odpowiedzialny jest ks. dr A. Ziółkowski CM, pastoralista i homileta, część z nich napisałem osobiście, wszystkie zaś konsultowane były z dwoma liturgistami: ks. dr. Stanisławem Mieszczakiem SCJ oraz ks. prof. dr. hab. Janem Janickim. Rolą wprowadzeń jest ukazanie teologicznej specyfiki śpiewów zamieszczonych w danym dziale oraz zasady zastosowania ich w liturgii. Układając te wprowadzenia wzorowaliśmy się nie tylko na wstępach ze śpiewnika Siedleckiego, ale także na wielu innych propozycjach oraz własnych przemyśleniach.

3. Nowe pieśni, prawa autorskie

W śpiewniku znalazło się sporo nowych pieśni zarówno dawnych jak i współczesnych. Dość odważnym posunięciem było uzupełnienie propozycji pieśni do świętych. Jest bowiem wielu popularnych świętych, do których brakowało pieśni. Rozesłałem listy do zakonów, sanktuariów, diecezji z prośbą o przesłanie utworów wykonywanych w miejscach szczególnego kultu danej postaci. Niestety, z wielu miejsc odpowiedź nie nadeszła, z innych zaś przysłano pieśni, które na niewiele się zdały. Idąc za sugestią o. prof. Tomasza Marii Dąbka OSB wziąłem teksty hymnów brewiarzowych i sam skomponowałem melodie. Nie wszystkie zapewne są udane, ale praktyka i czas zweryfikują ich przydatność. Mamy świadomość, iż wspomnienie danego świętego przeżywane jest w liturgii najczęściej raz w roku (choć np. Jan Chrzciciel, św. Józef – dwa razy), jednak święci są patronami wielu parafii oraz katolickich stowarzyszeń, co stwarza okazję częstszego wykorzystania pieśni ku ich czci. Do redakcji od czasu do czasu napływają pytania o pieśni do różnych świętych. Dlatego zdecydowaliśmy się na rozbudowanie tego działu, mimo pozornie małej przydatności.

Jeśli chodzi o inne działy. Oprócz pieśni nowo skomponowanych są też zaczerpnięte m.in. ze śpiewników ewangelickich, oraz melodie stworzone lub używane przez wybitnych kompozytorów. Zależało nam na wymiarze zarówno ekumenicznym jak i edukacyjnym śpiewnika, by ludzie modlili się pieśniami w duchu jedności rodziny chrześcijańskiej, które to pieśni później odnajdą m.in. w wielkich dziełach religijnej muzyki wokalno-instrumentalnej.

Długo też zastanawialiśmy się nad kanonami z Taizé. W środowisku muzyków kościelnych zdania są podzielone. Korespondowałem z kilkoma księżmi profesorami zbierając argumenty za i przeciw. Ostatecznie, po podpisaniu umowy ze Wspólnotą z Taizé, zdecydowaliśmy się zamieścić pewien zestaw kanonów w postaci zatwierdzonej przez braci z Taizé, które w odczuciu redakcji są zgodne z tradycją polskich, krótkich, powtarzanych kilka razy (zazwyczaj trzy) śpiewów, np. uwielbieniowych – Wielbię Ciebie, Niech zawsze i wszędzie, pasyjnych – Któryś za nas cierpiał rany, czy suplikacji Święty Boże. Osobnym zagadnieniem wywołanym przy temacie kanonów z Taizé są prawa autorskie pieśni (tekstów i melodii). Udało się dotrzeć do wielu autorów i uzyskać od nich pisemną zgodę na bezpłatne opublikowanie ich pieśni w tym śpiewniku. Oświadczenia są zarchiwizowane. O zgodę na publikację prosiliśmy tylko tych autorów, których utwory będą dodane do XLI wydania śpiewnika. Wyszliśmy z założenia, że kompozycje dotąd publikowane, taką zgodę uzyskały w przeszłości.

4. Dwugłos

Osobnym, dość ważnym dla śpiewnika ks. J. Siedleckiego zagadnieniem, jest dwugłos. Jest on obecny we wszystkich wcześniejszych wydaniach, począwszy od pierwszego z nutami z 1878 roku. Twórcami drugiego głosu w pieśniach zamieszczanych w poprzednich wydaniach, oraz przedrukowywanych w kolejnych, byli m.in. Franciszek Popper (?), Tomasz Flasza oraz Bolesław Wallek Walewski. Jak zauważyłem, w wydawanych dzisiaj śpiewnikach zamieszczane są melodie jednogłosowe. Ponieważ w Polsce istnieje zwyczaj harmonizowania przez organistów melodii jednogłosowych, a nie jak np. w USA – grania z gotowych opracowań, powstał problem, czy nie należy usunąć drugiego głosu z najnowszego wydania śpiewnika ks. J. Siedleckiego. Drugi głos, zwłaszcza gdy jest zapisany w interwale harmonicznym na jednym poziomie z pierwszym głosem – sugeruje organiście harmonizację nie zawsze zgodną z jego twórczą inwencją. Istnieją jednak kaplice, w których nie ma osoby grającej, ale są osoby (np. siostry zakonne) na tyle wrażliwe muzycznie i znające nuty, że z chęcią śpiewają na dwa głosy. Drugim argumentem za pozostawieniem dwugłosu jest tradycja. Nie ukrywam, iż redakcja była bliska decyzji usunięcia drugiego głosu, który nie tylko przeszkadza organistom, ale zaburza układ nut w śpiewniku, a także jest krytykowany przez niektórych muzyków jako wątpliwy estetycznie (m.in. nadmiar równoległych tercji). Ostatecznie zdecydowaliśmy pozostawić w XLI wydaniu te dwugłosy, które były dotąd, nie dopisywaliśmy jednak ich tam, gdzie ich nie było w oryginale (poza dwoma wyjątkami). Uległy one jednak likwidacji w tych pieśniach, w których wskutek obniżenia tonacji drugi głos schodził zbyt nisko. Mamy nadzieję, iż redakcja XLII wydania ponownie rozważy nasze wątpliwości i podejmie odważną decyzję rezygnacji z drugiego głosu w ogóle.

5. Zapis nutowy

Nuty do XLI wydania zostały napisane w zakupionym przez wydawnictwo programie Finale. Przepisywaniem nut zajęli się Agnieszka i Piotr Piwkowie, absolwenci Akademii Muzycznej w Krakowie, członkowie Chóru Polskiego Radia i Filharmonii Krakowskiej. Wspólnie podejmowaliśmy wiele decyzji wobec zapisu nutowego. Zwrócę tu uwagę na dwa problemy. Śpiewnik zawiera pieśni kościelne w języku polskim i śpiewy gregoriańskie. Zrezygnowaliśmy z zamieszczenia notacji neumatycznej, mimo iż wspomniany program ma nakładkę do dokonania takiego zapisu. Zapis neumatyczny bowiem utrudnia bieżące harmonizowanie, nie wygląda też najlepiej pod względem estetycznym w pomieszaniu ze współczesną notacją menzuralną. W poprzednich wydaniach notacja gregoriańska zamieniana była na współczesną menzuralną. Tak też miało być w obecnym wydaniu. Nie bez oporów dałem się jednak przekonać ks. prof. Antoniemu Reginkowi oraz państwu A. i P. Piwkom, że lepszym rozwiązaniem jest uwspółcześniona notacja gregoriańska zastosowana np. w Canticum mundi red. Josefa Kronsteinera. Do tej pory zastosowano ją jedynie w XXXIX wydaniu śpiewnika ks. J. Siedleckiego, w XL zaś wydaniu powrócono do stosowanego wcześniej menzuralnego zapisu śpiewów gregoriańskich. Notację Kronsteinera jednak delikatnie zmodyfikowaliśmy, wprowadzając do użytku punctum mora, oraz inaczej oznaczając pressus. Wg mnie te ulepszenia czynią tę notację czytelniejszą. Wprowadziliśmy także nuty liquescens. Za zapis nutowy w tym dziale odpowiada pan Maciej Michalik.

Drugi problem na jaki chciałbym zwrócić uwagę przy omawianiu zapisu nutowego to trudności na jakie natknęliśmy się z graficznym odzwierciedleniem czasu trwania wartości rytmicznych. Dotyczy to przede wszystkim śpiewów z tekstem polskim. Nierzadko bowiem na długą wartość rytmiczną przypada sylaba jednoliterowa, zaś na ósemkę sylaba wieloliterowa. Poprawne rozmieszczenie zapisu nutowego jest wówczas arcytrudne, jeśli nie niemożliwe. Tam jednak, gdzie to było możliwe, staraliśmy się graficznie odzwierciedlać czas trwania nut.

6. Zmiany tonacji

Z dużym rozbawieniem czytam różne teksty przywiązujące wagę do tonacji w znaczeniu wysokości (częstotliwości) materiału dźwiękowego, w jakiej dana pieśń została zapisana. Rozumiem, iż chodzi o pewien etos wiązany zwyczajowo z poszczególnymi tonacjami. Jednak wszyscy wiemy, iż obecne a1 jest różne od tego, jakie było 100 lat temu i jeszcze bardziej różne od tego, jakie było np. w XVII wieku. Przywiązywanie więc wagi do etosu tonacji w przypadku pieśni kościelnych uważam za piękną ideę, ale zupełnie niepraktyczną i pozbawioną podstaw. Pieśni, jak i inne śpiewy, na przestrzeni dziejów zapisywano w tonacjach mieszczących dany śpiew w systemie liniowym (czterolinii, pięciolinii). Gdy dany śpiew wykraczał znacząco (np. poza pierwszą linię dodaną) poza obszar układu liniowego, wówczas zmieniano klucz (w notacji gregoriańskiej) lub tonację (w wielu wydaniach współczesnych śpiewników).

W XLI wydaniu wyszliśmy z założenia, iż pieśni winny być zapisane w tonacjach wygodnych do śpiewania oraz łatwych w harmonizowaniu. Zmiany jednak nie powinny pozbawiać pieśni ich charakteru oraz przez zbytnie obniżenie tonacji – blasku. Sam będąc nienajlepszym, bo niepraktykującym organistą, poprosiłem o pomoc naszego bardzo zdolnego i niezwykle krytycznego muzyka, absolwenta Międzyuczelnianego Instytutu Muzyki Kościelnej w Krakowie, grającego i śpiewającego w kościele pw. Nawrócenia św. Pawła na Stradomiu, w Krakowie – Kamila Frąsia. To przede wszystkim owocem jego propozycji są zmiany tonacji, dobrze – jego zdaniem – brzmiące w śpiewaniu i układające się pod palcami w harmonizacji. Kilka zmian zaproponowali piszący nuty A. i P. Piwkowie. Autorstwa państwa Piwków są też zmiany w układzie rytmiczno-metrycznym wielu pieśni. Obniżenie tonacji wygenerowało jednak problem w przypadku pieśni z drugimi głosami. Czasem trzeba było zrezygnować z drugich głosów, gdyż wskutek obniżenia tonacji, ich partie schodziły nawet do trzeciej linii dodanej.

Wyjątkowo, mimo nieraz bardzo wysokich partii, nie zmieniliśmy tonacji w wypadku transkrypcji śpiewów gregoriańskich. Dziwnie bowiem wyglądałyby te śpiewy ze znakami przykluczowymi. Są one przepisane z zapisu w kluczach F i C do klucza wiolinowego (G), z zachowaniem charakteru skal kościelnych.

7. Korekta tekstów

Poważnym problemem z jakim spotykają się redaktorzy wszystkich śpiewników jest przestarzały język niektórych pieśni. Nie utraciły na aktualności uwagi czynione kilkadziesiąt lat temu przez ks. prof. K. Mrowca dotyczące starzenia się tekstów i melodii, wartościowania tekstów i melodii itp. Nie można się zgodzić ze stanowiskiem, że tekstów zmieniać nie wolno. Teksty zawsze ulegały zmianom. Ważne, by działo się to za przyczyną ludzi kompetentnych, nowe wersje miały zasięg ogólnopolski i były zatwierdzone przez Kościół. Organizując sympozjum w 300-lecie Gorzkich żali (2007 r.) zaprosiłem do współpracy prof. dra hab. Stanisława Koziarę, specjalistę od języka religijnego. Poprosiłem go wtedy, by na przykładzie tekstów tego nabożeństwa ustalił metodologię pracy redakcyjnej nad starymi tekstami pieśni kościelnej. W redakcji pieśni w XLI wydaniu poszliśmy za postulatami pana profesora zamieszczonymi w jego wystąpieniu.

Oczywiście kierowaliśmy się przede wszystkim wersjami tekstów ze Śpiewnika liturgicznego. Niestety nie ma tam wielu pieśni, które zamieściliśmy w XLI wydaniu śpiewnika ks. J. Siedleckiego. Nie miejsce tu, by omawiać wszystkie problemy. Zwrócę uwagę tylko na niektóre. Zmieniła się wymowa niektórych wyrazów, np.: Gabriel zamiast Gabryjel, Hostii zamiast Hostyi, diament zamiast dyjament. W Śpiewniku liturgicznym mamy Gabryjela, ale jest Hostii. Jest też dwusylabowy diament w pieśni Szczęśliwy, kogo Opatrzność Boska, tyle że kosztem braku jednej sylaby w wersie, gdyż dawniej wymawiano dyjament, wskutek czego powstała niezgodność z melodią. Dzięki jednej z wielu sugestii ks. Stanisława Hetnała z Wrocławia, wstawiliśmy słówko też, dzięki czemu jest wystarczająca liczba sylab i współczesne brzmienie słowa diament: Nie tak miedziany mur jest bezpieczny, ∗ ani też diament tak długowieczny. W tej samej pieśni w pierwszej zwrotce spotykamy się z innym problemem, a mianowicie niemożliwością zmiany rymów. Szczęśliwy, kogo Opatrzność Boska ∗ ma w swej opiece, niech się nie troska. Dzisiaj nikt nie mówi niech się nie troska, ale niech się nie troszczy. Trudno tu jednak dokonać zmiany, ze względu na rym do Boskiej Opatrzności. Podobnie jest w kolędzie Tryumfy Króla niebieskiego. W kościołach ludzie śpiewają: Pobudziły pasterzy, dobytku swego stróżów. W tekście zaś jest stróżów i pasterzów. Prof. Jan Miodek uzasadniał pozostawienie tej niepoprawności śpiewnikowej koniecznością rymu. Trzeba jednak z całą mocą podkreślić, iż ma to uzasadnienie w tekstach starych. Zdaniem naszej redakcji nie powinno się czynić archaizacji (Hostyi, Gabryjel, dyjament) w tekstach powstających współcześnie, czyli w nowych pieśniach.

Korektą tekstów polskich w XLI wydaniu śpiewnika ks. J. Siedleckiego zajęła się pani Elżbieta Kalina, wieloletnia redaktor wydawnictwa księży sercanów. W pisowni terminów religijnych kierowała się zasadami zatwierdzonymi przez Radę Języka Polskiego, a podanymi w Pisowni języka religijnego pod redakcją Renaty Przybylskiej i ks. Wiesława Przyczyny. Nad pisownią i ortografią języka łacińskiego czuwał w XLI wydaniu ks. prof. dr hab. Kazimierz Korus z Instytutu Filologii Klasycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

8. Wersje melodii

Dzięki uczynionym przeze mnie katalogom pieśni polskiej i łacińskiej, oraz ogromnemu zbiorowi śpiewników w bibliotece ITKM na Stradomiu, miałem okazję dokonać gruntownej rewizji melodycznych i tekstowych wersji pieśni kościelnych. Przyznać muszę, że najczęstszym punktem odniesienia były dla mnie dwa śpiewniki: ks. M. M. Mioduszewskiego oraz śpiewnik ks. J. Siedleckiego wydanie z 1973 roku, a więc ostatnie jakie wyszło za życia ks. W. Świerczka. Oczywiście każdorazowo porównywałem wersje zawarte co najmniej w kilkunastu, jak nie w kilkudziesięciu innych śpiewnikach. Poważnie podchodziłem do wersji podanych w Śpiewniku liturgicznym, choć nie zawsze potrafiłem zrozumieć, dlaczego w śpiewnikach z tym samym redaktorem naczelnym (liturgiczny, ks. J. Siedleckiego) są różne wersje pieśni. W nielicznych wypadkach dodałem inną wersję melodii lub zlikwidowałem jakąś, albo starą zastąpiłem nową (np. Posypmy głowy popiołem).

9. Informacje o autorstwie

Sporo wysiłku kosztowało mnie ustalenie autorstwa melodii i tekstów oraz podanie źródeł pieśni. Poszerzyłem i poprawiłem wykaz śpiewników, dodałem wykaz skrótów. Utrzymałem tradycyjnie używane skróty, mimo wątpliwości co do ich wystarczającej informacji, poprawiłem powtarzane w wielu wydaniach błędy (Org., Fl.), do nowych zaś śpiewników utworzyłem nowe skróty. Jak zauważyłem, śpiewnik ks. J. Siedleckiego jest w wielu książkach i artykułach traktowany jako wiarygodne źródło wiedzy o pochodzeniu pieśni. Nie może więc być w nim błędów, a takie były i to liczne. Ze zdziwieniem, choć i z pewną satysfakcją, odnajduję w innych śpiewnikach niepełne informacje o pochodzeniu pieśni, poprzez odnotowanie jedynie, iż dana pieśń jest wzięta ze śpiewnika Siedleckiego bez podania wydania, roku, czy zastanowienia się nad tym, skąd i kiedy dana pieśń znalazła się w śpiewniku ks. J. Siedleckiego.

Pragnąłbym tu zwrócić uwagę na ogromną pracę ks. W. Świerczka jakiej dokonał w wydaniu jubileuszowym (z 1928 r.), a która trwała w zasadzie aż do ostatniego wydania pod jego redakcją w 1973 roku. Ks. W. Świerczek ustalał m.in. datację tekstów na podstawie badań rękopiśmiennych kancjonałów w wielu polskich klasztorach oraz na podstawie znanych sobie publikacji naukowych Aleksandra Brücknera, Mikołaja Bobowskiego i wielu innych. Swój warsztat krytyczny szlifował w Śpiewniczku młodzieży polskiej z lat 1917-1920, który zebrał świetne recenzje, zaś zaowocował rzetelną pracą nad kolejnymi wydaniami śpiewnika ks. J. Siedleckiego.

10. Różne wersje XLI wydania

Jako redakcja, od początku zamierzaliśmy wydać śpiewnik w kilku wersjach: z nutami, bez nut, w wersji elektronicznej na przenośne czytniki typu tablet, smartphone, na rzutniki oraz powołać do istnienia stronę internetową, na której zamieścimy m.in. teksty pieśni z nagraniem ich wykonań w formacie mp3. Wersja z nutami to wersja podstawowa, zawierająca wszystkie informacje. To także wersja najobszerniejsza i wskutek tego najdroższa. Wersja bez nut zawiera same teksty, bez wykazów śpiewników, skrótów, informacji o pochodzeniu pieśni. Taka wersja powstawała już w dawnych latach. Nie zgadzał się na nią ks. prof. K. Mrowiec, co wymusiło powstanie Wyboru pieśni kościelnych ks. Tarsycjusza Sinki CM. Powodzenie jakim cieszy się śpiewnik ks. T. Sinki oraz niesłabnące zainteresowanie śpiewnikiem ks. J. Siedleckiego z nutami, wystarczająco uzasadniają potrzebę istnienia śpiewnika ks. J. Siedleckiego zarówno z nutami jak i samymi tekstami.

Od dwóch lat na podstronach zgromadzenia istnieje sporo informacji na temat śpiewnika Siedleckiego. Pojawiły się one wskutek zamieszania, jakie wprowadziła obecność plagiatów na rynku wydawniczym. Prawo do nazwy „Śpiewnik kościelny ks. Jana Siedleckiego” posiada wyłącznie Zgromadzenie Księży Misjonarzy. Dziwię się, że jeden z biskupów udzielił imprimatur śpiewnikowi podszywającemu się pod szanowaną, utwierdzoną długą tradycją markę. Zgromadzenie poinformowało ks. biskupa o tym procederze, jak również wysłało do redaktora plagiatu pismo adwokackie.

Nie mam na tyle sił i samozaparcia, by zdobyć się na przygotowanie, jak go nazywał ks. M. M. Mioduszewski – gralnika, czyli harmonizacji wszystkich pieśni. Zarówno śpiewnik katowicki jak i opolski oraz wawelski posiadają takie pomoce dla organistów i uważam je za wystarczające.

Z inicjatywy naszego organisty na Stradomiu pana Kamila Frąsia, ma także powstać propozycja zestawów pieśni podczas Mszy Świętych na cały rok liturgiczny.

Zakończenie

Pozostaje pytanie, czy nowe, XLI wydanie jest nadal śpiewnikiem ks. J. Siedleckiego, czy może raczej ks. W. Kałamarza jak chcą niektórzy. Otóż, na tej samej zasadzie można zapytać, czy wydanie jubileuszowe z 1928 r. oraz wszystkie późniejsze do 1973 r., a może raczej do 1985 r. – są śpiewnikami ks. J. Siedleckiego, czy raczej ks. W. Świerczka? Późniejsze zaś, z 1987 r. – są ks. J. Siedleckiego czy ks. Mariana Michalca? Z 2001 r. – ks. J. Siedleckiego czy ks. T. Sinki? A może ks. K. Mrowca? Szerzej o problemie autorstwa rozpisuję się w moich publikacjach poświęconych śpiewnikowi i ks. W. Świerczkowi. Tutaj jedynie uzasadnię, iż od 120 lat śpiewnik redagują misjonarze, bazując na pomyśle, metodzie i owocach badań swych poprzedników. Także XLI wydanie wpisuje się w tę tradycję. Ośmielę się nawet powiedzieć, iż wzorcem dla obecnej redakcji były śpiewniki wydawane przez ks. W. Świerczka. Do nich świadomie nawiązujemy i na nich się wzorujemy, gdyż w naszym przekonaniu to wówczas, czyli w latach 1928-1985 ukazywały się najlepsze wydania tego śpiewnika.

Wszystkich czytelników proszę o życzliwe przyjęcie nowego wydania Śpiewnika kościelnego ks. J. Siedleckiego oraz o uwagi na temat nowego wydania. Jeśli dostrzegą Państwo drobne błędy, postaramy się je usunąć przy dodrukach. Jeśli będą to poważniejsze sugestie, zgromadzę je i przekażę do refleksji redakcji kolejnego, XLII wydania, które zapewne ukaże się za jakieś 10-15 lat.